Jeśli śniło mi się cokolwiek, to tylko koszmary.
Miałam złe przeczucia. Gdy się obudziłam, czując, że ktoś mną potrząsa, byłam przerażona i zdezorientowana. Przede mną stał czarny basior, którego futro miało białe elementy. Z jednego miejsca na jego piersi biło neonowe błękitnawe światło... Wilk z mojego poprzedniego snu.
- Nie bój się mnie zabić!
Zerwałam się na równe nogi i odskoczyłam od nieznajomego. Jego głos... Wydawał mi się dziwnie, wręcz niepokojąco znajomy...
- B-buster? - wyjąkałam, zerkając ukradkiem na gitarę. Mogłabym uciec, ale wtedy musiałabym ją porzucić... Brakło mi pewności, że będę potrafiła ją zostawić.
- Można tak powiedzieć... - wymruczała postać. - Bardziej jego mroczniejsze wcielenie.
Co ja mam robić? - przemknęło mi przez myśl. Ogonem dotykałam już ściany ciasnej nory. Uciekać, ratować życie i porzucić gitarę czy też zostać i czekać, aż sytuacja sama się rozwiąże? Żadna z opcji nie przypadła mi do gustu.
- A teraz, moja droga, przygotuj się na bolesną śmierć! - wykrzyknął czarny wilk. Poczułam, że zaatakował mój umysł za pomocą telepatii. Po chwili cofnął się o krok, zdziwiony odparciem jego ataku. Skorzystałam z okazji i umknęłam z nory. Daleko jednak nie zabiegłam, bo w ciemności potknęłam się o jakiś korzeń czy kamień i przewróciłam. Wstałam szybko, ale było już za późno. Buster, czy raczej jego... hm... "mroczniejsze wcielenie", już stał obok mnie.
- Zablokowałaś moją moc - szepnął, zbliżając pysk do mojego i wbijając we mnie żądny krwi wzrok. Niewiele myśląc, popchnęłam go i przygniotłam. Moja łapa wylądowała na piersi wilka. Wpierw poczułam chłód i niemalże ból, potem jednak ich miejsce zastąpiło przyjemne ciepło.
- Buster, wiem, że prawdziwy ty wciąż tam jesteś... - szepnęłam.
<Buster?>
piątek, 9 czerwca 2017
środa, 7 czerwca 2017
Od Sagema CD Mizu
Nie wiem co się działo... Co mogło się stać... Przyglądałem się czarnej przestrzeni, która nie ukazywała przede mną żadnego obrazu.
- Nie! Nie zostawiłam Cię! Tarkin! Nie zostawiaj mnie! - doszedł do mnie charakterystyczny głos znajomej wilczycy.
Szybko zwróciłem wzrok w jej stronę. Była otoczona przez nieznane mi siły... Starałem się jakoś wyostrzyć wzrok, lecz me starania szybko poszły na marne. Szybko odbiegłem do wilczycy... Działo się z nią coś złego.
- Mizu! Ocknij się! - wykrzyczałem prosto do jej nieobecnych oczu. - To tylko sen! Iluzja! TO SIĘ NIE DZIEJE NAPRAWDĘ! - zwyższyłem ton swoje głosu do granic możliwości.
Wciąż starałem się ją obudzić. Jakimkolwiek dotykiem, szturchnięciem, czy krzykiem. Pochłonął ją jakiś dziwny trans, z którego nie potrafiła wyjść. Jej imię wykrzyczałem już kilkanaście razy, lecz ona nie dawała znaku obecności w tym świecie.
- Braciszku... - wciąż przyglądała się cieniowi, który nie chciał za żadne skarby od niej odejść. - Mamo, tato... Nie chciałam... - przymknęła oczy, a nieznany demon zaczął w nią wnikać.
- MIZU ZBUDŹ SIĘ! - krzyknąłem, już do końca nie wiedząc co robić.
Musiałem jakoś odciągnąć tego ducha od niej. Sagem, myśl! - warknąłem sam do siebie, W jednej chwili pojawiła się przy mnie gwiazda stworzona z gwiazd. Światło oraz niewidzialne pole, od razu odgoniło od nas mrocznego demona. Widać było, że wciąż posiada w sobie jakąś siłę i stara się walczyć... Natężyłem moc jak tylko potrafiłem... Odsunąłem się od Mizu o kilka kroków, tym samym zbliżając się do cienia. W końcu, po mękach czekania, zniknął... Odwołałem tarczę, po czym wróciłem do wadery.
- Tarkin... - wyszeptała ze łzami w oczach. - Zostaw... ZOSTAW MNIE! - z jej gardła wydostał się głośny krzyk.
Przytuliłem do siebie zapłakaną wilczycę, a ta w jednym momencie się ożywiła. Na początku chciała się wyrwać, czułem to... Lecz mimo wszystko, po kilku sekundach padła wtulona w moje futro...
- Mizu... Spokojnie... To tylko złudzenie... - wyszeptałem. - Nic Ci już nie grozi... Nikogo tu nie ma... Spokojnie...
<Mizu? :3>
- Nie! Nie zostawiłam Cię! Tarkin! Nie zostawiaj mnie! - doszedł do mnie charakterystyczny głos znajomej wilczycy.
Szybko zwróciłem wzrok w jej stronę. Była otoczona przez nieznane mi siły... Starałem się jakoś wyostrzyć wzrok, lecz me starania szybko poszły na marne. Szybko odbiegłem do wilczycy... Działo się z nią coś złego.
- Mizu! Ocknij się! - wykrzyczałem prosto do jej nieobecnych oczu. - To tylko sen! Iluzja! TO SIĘ NIE DZIEJE NAPRAWDĘ! - zwyższyłem ton swoje głosu do granic możliwości.
Wciąż starałem się ją obudzić. Jakimkolwiek dotykiem, szturchnięciem, czy krzykiem. Pochłonął ją jakiś dziwny trans, z którego nie potrafiła wyjść. Jej imię wykrzyczałem już kilkanaście razy, lecz ona nie dawała znaku obecności w tym świecie.
- Braciszku... - wciąż przyglądała się cieniowi, który nie chciał za żadne skarby od niej odejść. - Mamo, tato... Nie chciałam... - przymknęła oczy, a nieznany demon zaczął w nią wnikać.
- MIZU ZBUDŹ SIĘ! - krzyknąłem, już do końca nie wiedząc co robić.
Musiałem jakoś odciągnąć tego ducha od niej. Sagem, myśl! - warknąłem sam do siebie, W jednej chwili pojawiła się przy mnie gwiazda stworzona z gwiazd. Światło oraz niewidzialne pole, od razu odgoniło od nas mrocznego demona. Widać było, że wciąż posiada w sobie jakąś siłę i stara się walczyć... Natężyłem moc jak tylko potrafiłem... Odsunąłem się od Mizu o kilka kroków, tym samym zbliżając się do cienia. W końcu, po mękach czekania, zniknął... Odwołałem tarczę, po czym wróciłem do wadery.
- Tarkin... - wyszeptała ze łzami w oczach. - Zostaw... ZOSTAW MNIE! - z jej gardła wydostał się głośny krzyk.
Przytuliłem do siebie zapłakaną wilczycę, a ta w jednym momencie się ożywiła. Na początku chciała się wyrwać, czułem to... Lecz mimo wszystko, po kilku sekundach padła wtulona w moje futro...
- Mizu... Spokojnie... To tylko złudzenie... - wyszeptałem. - Nic Ci już nie grozi... Nikogo tu nie ma... Spokojnie...
<Mizu? :3>
Od Mizu CD Sagem
Zatrzymałam się, zauważając czarny, nie unoszący się dym. Był ledwo widoczny, ale było widać, że w tym otoczeniu, rośliny więdną.
- Jesteśmy blisko... - odpowiedziałam, na jego pytanie. Ten się wychylił spoglądając przed siebie.
- Ja nic nie widzę.
- Słuchałeś mnie? - spojrzałam na niego zirytowana - by zobaczyć mrok, musisz być jak mrok. Albo po prostu - wzięłam trochę ziemi na łapę i narysowałam mu znak na czole - teraz powinieneś widzieć.
- Oho... Pieczęć demonów? - spytał. Wywróciłam oczami.
- Pieczęć widzenia. Czaisz? - warknęłam. Weszłam w głąb lasu. Można było wyczuć co raz większe moce cienia. Zamknęłam oczy, wsłuchując się w mroczny szum. Po chwili usłyszałam mroczny śmiech. Otworzyłam oczy. To niemożliwe...
- Mizu?
- Morda. - odpowiedziałam twardo. Śmiech wciąż jakby mnie wołał. Pobiegłam w stronę śmiechu, a po chwili wpadłam do jakiejś jaskini, a po chwili spadł na mnie Sagem. Warknęłam wściekła.
- Złaź ze mnie, mamucie!
- EJ! - warknął, schodząc ze mnie. Wstałam, otrzepując się z ziemi. Moje futro zrobiło się szarawe. Przez brud... Gh, znowu będę mieć problem z wyszorowaniem tego futra. Znowu usłyszałam śmiech.
- Słyszałaś to?
- Słyszę to od dłuższego czasu. Mówiłam ci. Mogę słyszeć cienie. Genetycznie to mam, po mamie - rozglądałam się. Poszłam w stronę śmiechu.
- Mizu... - ten głos... To niemożliwe.
- T-Tarkin? - zza mgły wyszedł mój brat...
- Czemu mi to zrobiłaś? - jego ciało zaczęło gnić, niszczyć, zaczynając wyglądać jak zombie - Dlaczego mnie zostawiłaś? PRZEZ CIEBIE ZGINĄŁEM!
- Tarkin... To nie prawda! TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! - cofnęłam się, mając łzy w oczach.
- ZNISZCZYŁAŚ MNIE. Teraz sobie tutaj żyjesz, nie myśląc o mnie... Jesteś nikim.
- Tarkin... - usiadłam z łzami w oczach.
- Jesteśmy blisko... - odpowiedziałam, na jego pytanie. Ten się wychylił spoglądając przed siebie.
- Ja nic nie widzę.
- Słuchałeś mnie? - spojrzałam na niego zirytowana - by zobaczyć mrok, musisz być jak mrok. Albo po prostu - wzięłam trochę ziemi na łapę i narysowałam mu znak na czole - teraz powinieneś widzieć.
- Oho... Pieczęć demonów? - spytał. Wywróciłam oczami.
- Pieczęć widzenia. Czaisz? - warknęłam. Weszłam w głąb lasu. Można było wyczuć co raz większe moce cienia. Zamknęłam oczy, wsłuchując się w mroczny szum. Po chwili usłyszałam mroczny śmiech. Otworzyłam oczy. To niemożliwe...
- Mizu?
- Morda. - odpowiedziałam twardo. Śmiech wciąż jakby mnie wołał. Pobiegłam w stronę śmiechu, a po chwili wpadłam do jakiejś jaskini, a po chwili spadł na mnie Sagem. Warknęłam wściekła.
- Złaź ze mnie, mamucie!
- EJ! - warknął, schodząc ze mnie. Wstałam, otrzepując się z ziemi. Moje futro zrobiło się szarawe. Przez brud... Gh, znowu będę mieć problem z wyszorowaniem tego futra. Znowu usłyszałam śmiech.
- Słyszałaś to?
- Słyszę to od dłuższego czasu. Mówiłam ci. Mogę słyszeć cienie. Genetycznie to mam, po mamie - rozglądałam się. Poszłam w stronę śmiechu.
- Mizu... - ten głos... To niemożliwe.
- T-Tarkin? - zza mgły wyszedł mój brat...
- Czemu mi to zrobiłaś? - jego ciało zaczęło gnić, niszczyć, zaczynając wyglądać jak zombie - Dlaczego mnie zostawiłaś? PRZEZ CIEBIE ZGINĄŁEM!
- Tarkin... To nie prawda! TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! - cofnęłam się, mając łzy w oczach.
- ZNISZCZYŁAŚ MNIE. Teraz sobie tutaj żyjesz, nie myśląc o mnie... Jesteś nikim.
- Tarkin... - usiadłam z łzami w oczach.
*Trzecia perspektywa*
Sagem razem z Mizu zostali zahipnotyzowani przez głos cieni. Czarny basior, siedział obok białej wadery, ale miał wrażenie, że siedzieli od siebie jakieś trzy światy stąd. Cienie, szykowały się do ich morderstwa. W głąb cieni, w głąb jaskiń i tuneli, siedział największy potwór na świecie. Wadera, która niegdyś była zamknięta w mrocznej waderze, ale po jej śmierci, została uwolniona. Demon, który był chroniony przez już nie żyjące światło. Demon, zamknięty w małej biżuterii...
Darknessa.
<Sagem? Dramat xD>
Darknessa.
<Sagem? Dramat xD>
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Od Bustera CD Noir
Rozejrzałem się. Za nic nie mogłem rozpoznać tego miejsca, a wszystkie zapachy prowadzące do domu zostały zakryte przez deszcz. Przekląłem cicho.
- Znajdźmy jakieś suche miejsce - stwierdziłem, spoglądając na wilczycę. - Jakiś pień drzewa, czy opuszczona jaskinia... Cokolwiek!
Wilczyca tylko przytaknęła mi głową. Przedarliśmy się przez kolejne krzaki w poszukiwaniu jakiegokolwiek schronienia. Burza... Z jednej strony tak przepiękne zjawisko, a z drugiej - tak go nienawidzę.
W końcu po kilku minutach błądzenia bez celu, udało nam się odnaleźć jakąś zapomnianą przez Boga norę. Nie była ona duża, lecz spokojnie wystarczyło w niej miejsca na pomieszczenie dwóch wilków i gitary. Cały mokry zaszyłem się w suchym kącie jaskini, po czym strzepałem z siebie nadmierną ilość wody.
- Czuję, że będzie to dosyć ciężka noc - stwierdziłem, spoglądając na waderę, która dokładnie oglądała swój instrument.
- Yhym... - mruknęła nie odrywając wzroku od gitary.
- Coś się z nią stało? - zbliżyłem się o kilka kroków w stronę Noir.
- Chyba nic... - powiedziała w podobny sposób co parę sekund temu. - Nie jestem pewna, ale w ostateczności będę musiała wymienić struny... Mogą zardzewieć... - zamyślona odłożyła przedmiot pod skalną ścianę.
Wilczyca bez słowa skuliła się w rogu, tuż obok instrumentu. W kilka sekund udało jej się zasnąć. Podziwiam ją... Mnie w nocy obudzi najcichszy szept, a przejście w stan odpoczynku sprawia spory kłopot. Westchnąłem cicho kładąc się naprzeciw. Może tym razem zajmie mi to krócej czasu...?
- Znajdźmy jakieś suche miejsce - stwierdziłem, spoglądając na wilczycę. - Jakiś pień drzewa, czy opuszczona jaskinia... Cokolwiek!
Wilczyca tylko przytaknęła mi głową. Przedarliśmy się przez kolejne krzaki w poszukiwaniu jakiegokolwiek schronienia. Burza... Z jednej strony tak przepiękne zjawisko, a z drugiej - tak go nienawidzę.
W końcu po kilku minutach błądzenia bez celu, udało nam się odnaleźć jakąś zapomnianą przez Boga norę. Nie była ona duża, lecz spokojnie wystarczyło w niej miejsca na pomieszczenie dwóch wilków i gitary. Cały mokry zaszyłem się w suchym kącie jaskini, po czym strzepałem z siebie nadmierną ilość wody.
- Czuję, że będzie to dosyć ciężka noc - stwierdziłem, spoglądając na waderę, która dokładnie oglądała swój instrument.
- Yhym... - mruknęła nie odrywając wzroku od gitary.
- Coś się z nią stało? - zbliżyłem się o kilka kroków w stronę Noir.
- Chyba nic... - powiedziała w podobny sposób co parę sekund temu. - Nie jestem pewna, ale w ostateczności będę musiała wymienić struny... Mogą zardzewieć... - zamyślona odłożyła przedmiot pod skalną ścianę.
Wilczyca bez słowa skuliła się w rogu, tuż obok instrumentu. W kilka sekund udało jej się zasnąć. Podziwiam ją... Mnie w nocy obudzi najcichszy szept, a przejście w stan odpoczynku sprawia spory kłopot. Westchnąłem cicho kładąc się naprzeciw. Może tym razem zajmie mi to krócej czasu...?
***
Znowu to samo. Ta czarno-niebieska zmora pojawiła się przede mną. Nienawidzę go. Zniszczył mi życie, zabijając najbliższe osoby...
- Busty? Znowu się widzimy! - zaśmiał się głośno. - Jak sądzisz... Czy to nie czas, abym przejął stery? - wyszczerzył swe kły w krzywym uśmiechu.
- Spróbuj tylko... - warknąłem, przyglądając mu się spode łba.
- Idealna ofiara... - w chmurce obok niego pojawiła się śpiąca Noir. - Dawno nikogo nie zabiłeś, czyż nie Busty?
- Ani się waż! - rzuciłem się na niego z pazurami.
Wykorzystał to... Od razu pochłonął moją duszę, po czym zastąpił ją swoją. Czułem jak me ciało się zmienia i powoli zaczynam "tracić samego siebie".
***
Wróciłem do normalnego świata, wciąż z cząstką siebie. Szybkim krokiem zbliżyłem się do Noir, po czym szturchnąłem ją łapą. Dostrzegając, jak lekko otwiera oczy, od razu wypowiedziałem pięć słów: Nie bój się mnie zabić!
<Noir? Wena - R.I.P [*]>
od Exana do Zeah
Po zapoznaniu się z innymi, alfa nakazał mi znaleźć sobie robotę w fachu medyka. Znalazłem swoją jaskinię, miejsce pracy. Byłem gotowy do pracy, ale byłem tu nowy, a wilki jakoś nie darzyły mnie zbytnim zaufaniem.Więc po dniu poszedłem na wieczorny spacer, gdzie upodobałem sobie małą topolę na którą wspiąłem się na jedną z gałęzi, ziewnąłem głośno i ułożyłem się na niej wygodnie.
Po półgodzinach zasnąłem jak nie przymierzając, upity szczeniak. Leżąc na brzuchu, ze smętnie zwisającą tylną łapą i przednią łapą, z otwartym pyskiem i nawet nie miałem świadomości, że ukradkiem ciekną mi krople śliny.
Nagle coś mi wpadło do gardła, szybko zerwałem się ze snu, zakasłałem, straciłem równowagę i zleciałem z gałęzi i głośnym tupnięciem uderzyłem w glebę, czując jak moje wnętrzności odbijają się o klatkę piersiową, wyburczałem mój ból w głośnym syku. Podniosłem się i nagle stanąłem oko w oko z innym wilkiem. Szczerze... nie spodziewałem się, więc odskoczyłem od niej jak poparzony.
- Emmm cześć, z choinki się zerwałeś?- zapytał wilk, to była wadera
Spojrzałem na nią i chyba miała na myśli topolę, z której z takim grzmotem zleciałem na dół.
- Ah noom - oznajmiłem, myśląc co powiedzieć.
Gdyby się jej tak przyjrzeć, to można było u niej zobaczyć, że ma różny kolor oczu... albo to ja mam zwidy, biała sierść... dokładny kolor nie był mi znany, bo zaślepiały mnie promienie zachodzącego słońca.
- Em... jestem Exan,a ty?
- Zeah- powiedziała cicho wadera
- Miło mi... wybacz, że tak ni stąd ni zowąd zleciałem, ale coś mi wpadło do gardła i już chyba wiem co...- właśnie w tej chwili przyleciało i siadło na jeden z kwiatków. No tak, to była mała pszczoła.
<Zeah?>
Po półgodzinach zasnąłem jak nie przymierzając, upity szczeniak. Leżąc na brzuchu, ze smętnie zwisającą tylną łapą i przednią łapą, z otwartym pyskiem i nawet nie miałem świadomości, że ukradkiem ciekną mi krople śliny.
Nagle coś mi wpadło do gardła, szybko zerwałem się ze snu, zakasłałem, straciłem równowagę i zleciałem z gałęzi i głośnym tupnięciem uderzyłem w glebę, czując jak moje wnętrzności odbijają się o klatkę piersiową, wyburczałem mój ból w głośnym syku. Podniosłem się i nagle stanąłem oko w oko z innym wilkiem. Szczerze... nie spodziewałem się, więc odskoczyłem od niej jak poparzony.
- Emmm cześć, z choinki się zerwałeś?- zapytał wilk, to była wadera
Spojrzałem na nią i chyba miała na myśli topolę, z której z takim grzmotem zleciałem na dół.
- Ah noom - oznajmiłem, myśląc co powiedzieć.
Gdyby się jej tak przyjrzeć, to można było u niej zobaczyć, że ma różny kolor oczu... albo to ja mam zwidy, biała sierść... dokładny kolor nie był mi znany, bo zaślepiały mnie promienie zachodzącego słońca.
- Em... jestem Exan,a ty?
- Zeah- powiedziała cicho wadera
- Miło mi... wybacz, że tak ni stąd ni zowąd zleciałem, ale coś mi wpadło do gardła i już chyba wiem co...- właśnie w tej chwili przyleciało i siadło na jeden z kwiatków. No tak, to była mała pszczoła.
<Zeah?>
niedziela, 4 czerwca 2017
Exan
marcinekj995 [Hw]
| Praca Autora |
| Praca Autora |
Wiek: 2,5|Płeć: Basior|Pozycja: Medyk|Rasa: Ogień
Moce:
*Ogniste skupienie- Exan skupia się na jednym punkcie i sprawia, że nagrzewa się do wysokiej temperatury, tą umiejętność stosuje do tortur.
* Ognista dusza(berserek)- Exana otaczają ogniste obłoki, staje się silniejszy i szybszy. Umiejętność jest ta tylko aktywna wtedy gdy Exan jest w stanie furii.
* Ognista Ochrona- Exan jest odporny na różnego rodzaju klątwy, hipnozy i owładnięcia nad jego ciałem. Charakterystycznym śladem tej umiejętności jest szkarłatny, czy jak kto tam woli jasno-krwawy kolor oczu,
* Ognisty Atak- Cóż tu może wyglądać w zależności w jakim stanie jest Exan. Tu chodzi o stan agresji. Jeśli Exan jest spokojny, ogień w jego użyciu jest płynny i łatwy w użyciu i bardziej podatny na zadawanie obrażeń przeciwnikowi. Atak ten może mieć różną postać. Po kule ognia po ogniste pułapki lub kreatury. Gdy Exan jest wściekły, trudno panuje nad ogniem. Owszem, potrafi zadać jeszcze mocniejsze obrażenia od poprzedniej postaci ataku. Sęk w tym, że Exan nie tylko może wyrządzić szkodę przeciwnikowi, ale i sobie samemu
*Ogniste skrzydła- To najsilniejsza po berserku moc Exana. Wokół Exana buchają płomienie, które później przekształcają się w płomienne skrzydła. Exan wtedy ma zdolność do latania i umiejętność do zesłania ognistego deszczu na przeciwnika. Deszcz ognia powoduje niemożliwość ucieczki przeciwnika, Exan po końcowym etapie umiejętności ustawia się poziomo w powietrzu, opatula się ognistymi skrzydłami i szarżuje na oszołomionego, lub ciężko rannego przeciwnika
Charakter: Przypomina Ci się sen lub bajka o "Roszpunce"? O dziewczynie, która miała nadludzką długość włosów? Charakter Exana jest tak jak te włosy. Jest ciągły i nieco rozplatany. Ciągłość jaką przedstawia charakter Exana jest zbiorem negatywnych i pozytywnych cech. Jednak wyjawniając wszystkie cechy Exana zajęłoby mi ze dwa tygodnie. Exan jednak cechuje się rozwagą, inteligencją i czystą logiką którą posługuje się w życiu codziennym, nieraz wyrywny, wybuchowy i agresywny, i udaje mu się w tym stanie powiedzieć kilka słów za dużo, jednak z natury panuje nad językiem i myśli to co mówi, lub co ma zamiar powiedzieć. Nie można też zaprzeczyć, że Exan jest przyjacielski, ciepły i uczuciowy, i posiada też "pozytywną" wadę (ciekawy oksymoron default smiley xd) szybko się zakochuje. Ale stara się traktować miłość nie na serio, jak coś nie potrzebnego i szkodliwego w jego beztroskim i pełnym przygód życiu. Wierny i posłuszny, a przynajmniej stara się być taki, gdyż, próbując np ratując komuś życie, zawsze napada go dziwne wahania, jakby chwytał go "cykor" przed niebezpieczeństwem o swoje życie, jednak stara się być odważny i szlachetny, jednak nie zawsze mu to wychodzi, nauczysz go tych, jakże pożądanych przez niego cech? Życzę powodzenia. Spokoju najczęściej szuka w książkach, eliksirach bądź alkoholu po którym staje się rozbrykanym, roześmianym romantykiem i podrywaczem, nie czuje żadnych wahań, aby nawet kogoś zaatakować, nie będzie czuł lęku przed największym waligórą któremu z miłą chęcią przetrzepał zad pokazując mu, że to on tu rządzi. Jednak alkohol jest źródłem tych pożądanych i jakże mogące się wymknąć spod kontroli tych cech. Exan lubi wyzwania i nie boi się ich. Po wpływem fantazji co nie ukrywa ma wyjątkowo bujną podpowiada mu, że może wygrać i wyobraża sobie takiego. Silnego i dumnego zwyciężcę. Jeśli chodzi o towarzystwo to bardziej akceptuje otoczenie wader. Lecz otoczenie basiorów w charakterze "kolegów do pogawędki " też nie ma nic przeciwko. Tyle jeśli chodzi o jego charakter, a podkreślam, że jest o wiele dłuższy.
Aparycja: (Na zdjęciu tego nie widać) ale jest to wilk o czerwono- białej sierści, posiada zielone, piękne oczy. Jest to dobrze zbudowany, posiada długi ogon, ale ma małe uszy. Proszę rozwinąć do pięciu zdań ☺
Partner: ---
Rodzina:
Matka- Lea
Ojciec- Cahir
Brat- Nero
Ciekawostki:
*Nie lubi niskoprocentowego alkoholu
*Dobrze widzi o zmroku
*Gdy jest znudzony, jego sierść lekko opada
*Lubi dobrze przyprawione mięso
Zeah
Porzucona [Hw]
![]() |
| G0RILLAZ |
Wiek: 3 lata|Płeć: Wadera|Pozycja: Posłaniec|Rasa: Dream Demon
Moce:
✞ Pirokineza
✞ Panowanie nad snami
✞ Panowanie nad snami
✞ Lewitacja
✞ Teleportacje poprzez mrok
✞ Wyczuwanie śmierci - potrafi wyczuć czyjąś śmierć lub gdy ktoś jest blisko skonania. Gdy ktoś umiera blisko niej, zaczyna jej dzwonić w uszach
✞ Nekromancja - Córka Haze może kontaktować się ze zmarłymi, przywoływać ich i odwoływać.
✞ Wyczuwanie śmierci - potrafi wyczuć czyjąś śmierć lub gdy ktoś jest blisko skonania. Gdy ktoś umiera blisko niej, zaczyna jej dzwonić w uszach
✞ Nekromancja - Córka Haze może kontaktować się ze zmarłymi, przywoływać ich i odwoływać.
Charakter: Prawie zawsze chowa się w cieniu. Nawet nie wiesz, kiedy będzie się na ciebie patrzyła, a kiedy odwróci wzrok. Niektórzy uważają, że powinna nosić dzwoneczek, bo nie wiadomo kiedy się ruszy. Wygląda to, jakby wychodziła z cienia (bo w sumie, naprawdę to robi). Nielubi, wręcz nienawidzi, być w centrum uwagi. Chyba nikt nie wie, co siedzi w jej głowie. Sama nie wie czy kiedykolwiek uda mu się kogoś pokochać... i wzajemnie. Dla niej życie innych jest nic niewarte, tak samo jak jej, ale jeśli chodzi o rodzinę, ma do nich całkowicie inny stosunek. Jest raczej poważna, tajemnicza i nie okazująca uczuć, z wieczną maską na pysku.
Aparycja: Seledynowe oczy z karmazynowymi źrenicami są chyba najbardziej charakterystycznymi elementami wyglądu wadery. Prócz nich, posiada ona szkarłatno- wiśniowe włosy, mocno kontrastujące z perłową sierścią. Grzywka zasłania ciemny tatuaż na czole Zeah. Lewe ucho przebija onyksowy kolczyk, a szyję zdobi lukrecjowa obroża z srebrnymi kolcami. Pod okiem, na pysku i w wielu innych miejscach wilczyca posiada cynoberowe wzory.
Partner: Nieeeeeeeeeee!
Rodzina:
Ojciec- Haze
Matka- Starle
Macocha- Evil
Macocha- Evil
Siostra- Staze
Ciekawostki:
✞ Ma bliźniaczkę.
✞ Wychowała się w Podziemiu
✞ Uwielbia oswajać potwory
✞ Dawniej nazywała się Mire, a jej siostra- Aki. Jednak, ich ojciec, zaślepiony miłością do Evil, postanowił je zmienić.
✞ Dawniej nazywała się Mire, a jej siostra- Aki. Jednak, ich ojciec, zaślepiony miłością do Evil, postanowił je zmienić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
