sobota, 20 maja 2017

Od Felhő cd. Rina

一 Na wschód. 一  mruknęłam. 
一 Co? 一 zatrzymał się.
一 Idziesz w złą stronę. 一  wzruszyłam barkami, sama ruszając do swej jaskini.
       Dreptałam między drzewami, aż wyczułam obcy zapach. Szybko rzuciłam się jego śladem, który kierował się do... mojego schronienia.
Wbiegłam do jaskini. Tak jak myślałam, w środku stał ciemnoszary basior o świecących, czerwonych oczach. Nie był to jednak Racs. Wilk odróżniał się od niego brakiem białej plamy na pysku, oraz rogami, grzywą i dwoma bliznami.
Głośno odchrząknęłam, żeby zwrócić jego uwagę. Spojrzał na mnie, po czym... rozpłynął się.
Zdezorientowana rozejrzałam się. Gdy upewniłam się, że na pewno go nie ma, podeszłam do miejsca w którym stał. Przeglądał jedną z książek o... Aelin?


Rin? C:

Od Rina Cd. Felhő

W sumie dobrze, że się zgodziłem. W końcu poznam trochę tą waderę, a do tego będę wiedział co gdzie się znajduje. Nie było tu tak samo jak kiedyś, wszystko się zmieniło... Czasami chciałbym powrócić do tamtych dni, ale to niemożliwe...
Nawet nie zauważyłem jak szybko minął mi czas w towarzystwie wilczycy.
- To koniec naszej wycieczki... - Odetchnęła tak jakby z ulgą i spojrzała w niebo, na które niedługo powinno wzejść słońce.
- Eh... Szkoda... Myślałem, że jeszcze trochę z tobą pochodzę... - Uśmiechnąłem się do niej, na co wywróciła swoimi pięknymi oczętami. - W którą stronę są zakazane tereny?
- Co? Po co ci to wiedzieć... One są zakazane... Jak sama nazwa wskazuje... Niebezpiecznie jest tam przebywać...
- No i? Wychowałem się tam... - Wzruszyłem barkami i spojrzałem jej w oczy.
Wydawała się trochę zdziwiona.
- To powiesz czy nie? - Mruknąłem już troszkę zirytowany czekaniem na odpowiedź. - Eh... Chyba szybciej sam znajdę te tereny...
Odwróciłem się tyłem do towarzyszki i ruszyłem powolnym krokiem przed siebie, czując już na sierści pierwsze promyki słońca. Skrzywiłem się i koniec, końców przyspieszyłem swój krok.

Felhő?

Od Felhő cd. Rina

Zmarszczyłam brwi.
一 Znów? 一  zapytałam. Gdy już miał odpowiedzieć, szybko dodałam 一  Może jednak wolę nie wiedzieć. Dobra, to jakie stanowisko?
Basior mruknął coś do siebie.
 一 Szpieg.
一 No to wspaniale! Oprowadzić cię po terenach czy sam sobie poradzisz? Aktualnie wprawdzie większość wilków, które oprowadzają nowych śpi, ale rano...
一 Przecież w nocy też można chodzić i oprowadzać! Może ty byś to zrobiła? 一 powiedział z dziwnym uśmieszkiem na pysku.
W sumie, i tak nie zasnę...
Zostawiłam go bez odpowiedzi i ruszyłam w stronę jaskiń, przy których zawsze zaczynało się wycieczki.
Zachowywał się dziwnie, ale już gorsze osobniki mijałam na swej drodze. W porównaniu z niektórymi był całkowicie normalny.



Rin? ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) 

Od Rina Cd. Felhő

Stałem w cieniu, jak na razie zbytnio się nie wychylając. Wydawała się taka znajoma, a do tego ma takie piękne oczy... Dopiero kiedy warknęła w moją stronę, wyprostowany wyszedłem z mroku, który skrywał moją osobę.
- A czy to ważne kim jestem? - Wyszczerzyłem się do niej złośliwie, czego szybko pożałowałem.
Wadera posłała mi piorunujące spojrzenie, na co przełknąłem nerwowo ślinę. Dobrze wiedziałem, że była Przywódczynią watahy. Eh... Tak wiele się tu zmieniło...
- To mój teren... - Zaczęła, a ja przerwałem jej cichym prychnięciem, przez co spojrzała na mnie jeszcze bardziej wkurzona.
- Wiem co nieco o tobie... - Uśmiechnąłem się pod nosem, co musiało wyglądać trochę dziwnie.
Z tego co wiem to Aelin się odrodziła, a w tej wilczycy wyczuwam znajome uczucie. Może to ona? W moim sercu zapłonął promyk nadziei.
- Jestem Rin... - Przedstawiłem się, przerywając przy tym dłuższą ciszę.
Wadera zmarszczyła brwi, a sierść na jej karku stanęła dęba. Wpatrywałem się w nią troszkę rozbawiony jej wrogością wobec mnie.
- Spokojnie... Chcę znów dołączyć do watahy.... - Westchnąłem cicho, nie wiedząc jak mam ją przekonać, że nie jestem żadnym wrogiem.

Felhő?

Od Felhő

Przewróciłam się na lewy bok. Nienawidziłam nocy. Zawsze kiedy próbowałam spać, to albo nie mogłam tego zrobić, a jak już mi się to udało- budziłam się po chwili, z sercem, które niemal przedzierało się poza ciało i wspomnieniem słów demona lub czegoś innego. " Idę po ciebie... " albo " Pożałujesz, że się odrodziłaś".
Zdesperowana dźwignęłam się na łapy i z trudem utrzymując równowagę, ruszyłam w las. Co chwilę ziewałam.
Gdy sowa przeleciała nisko nad moją głową, postanowiłam, iż zapoluję. W watasze były dwie karmiące wadery, którym przydałoby się trochę pożywienia dla siebie.
Na niskiej gałęzi wylądował jakiś ptak. Śmignęłam w jego stronę. Już go miałam, gdy zachwiały się pode mną łapy. W pysku zostały mi jedynie pióra. Zaczęłam je wypluwać.
Dopiero potem spostrzegłam, że obserwuje mnie wilk. W mroku błyskały jego — Szare? A może białe? — oczy.
— Kim ty jesteś? — warknęłam. Nie należał do watahy. Co jak co, ale byłabym pierwszą któraby się dowiedziała.
Więc albo to jakiś samotnik, albo szpieg.

Rin?

Zupełnie nie wiem ile jest w tym opowiadaniu słów, bo licznik mi się zepsuł. ;_;

piątek, 19 maja 2017

Rin

 Kurosakix3 [Hw]

[Niivaan]

Imię: Rin
Wiek: 9 lat
Płeć: Basior
Pozycja: Szpieg
Rasa: Syn Szatana
Moce:
~ Niebieskie Płomienie - Niebieskie płomienie pokrywają całe jego ciało, lub inną jego część, jeśli sobie zechce, również może nimi pokrywać inne przedmioty, albo wilki.
~ Kurikara - Miecz, który pojawia się podczas walki (jego ostrze pokryte jest niebieskim płomieniem).
~ Władza nad wszelkimi demonami.
Charakter: Rin nie wiele się zmienił przez te wszystkie lata, które przeżył w piekle, ucząc się na przyszłego Władcę Piekieł. Jednak po jakimś czasie znudziła go ta cała nauka i po kryjomu wrócił na ziemię. Zaczął wszystko od nowa. Teoretycznie ma powyżej 70 lat, jednak podaje, że ma 9 lat, gdyż nie chcę nikomu zdradzać kim jest. Brakuje mu pewnej bliskiej osoby, która się nim kiedyś opiekowała, jednak pozostała ona w jego pamięci i wspomnieniach. Do tego pragnie spotkać pewną waderę, którą poznał dawno temu, jednak jest to tylko jego marzenie...
Rin posiada troskliwą i wspierającą osobowość. Może być bardzo agresywny i ma tendencje do wpadania w bójki (możliwie spowodowane przez jego demoniczną stronę), ale tak naprawdę ma dobre serce. Wspiera swoich przyjaciół i próbuje pomagać im. Rin wydaje się mówić niektóre rzeczy bez przemyślenia, i zazwyczaj są błędne. Pomimo to, jest w stanie połączyć swoje uczucia z czyimiś. Nie jest typem osoby stworzonej do uczenia się, chociaż był w stanie zdobyć jakieś tam wykształcenie.
Rin jest niedojrzały. Do tego jest twardogłowy - dosłownie i w przenośni - i bardzo otwarty w stosunku do swoich przyjaciół. Wydaje się mieć miękkie serce dla małych zwierząt. 
Aparycja: Jego futro jest całe białe, tak samo jak oczy. Czarny nos i czarne tak jakby brwi. Brzegi jego szpiczastych uszu również są czarne. Co ciekawe posiada szary język,a do tego posiada demoniczny ogon. Jako człowiek ma czarne włosy i intensywnie niebieskie oczy. No i oczywiście demoniczny ogon, który jest jego słabym punktem.
Partner: Ne... Od kilkunastu lat ma w głowie tylko jedną wilczycę...
Rodzina:
~ Ojciec - Lucyfer
~ Przybrany ojciec - Ren [*]
~ Matka - Nie posiada
Ciekawostki:
~ Ma ponad 70 lat.
~ Nie jest tak naprawdę wilkiem, tylko przebywa w tej postaci większość swojego czasu.
~ Kiedy się denerwuje, jego ciało pokrywa się niebieskimi płomieniami.
~ Jego słabym punktem (w wilczej, jak i ludzkiej postaci) jest demoniczny ogon.
~ Niektóre demony nazywają go "Księciem" lub "Paniczem" z powodu jego pochodzenia. 
~ Bardzo dobrze gotuje.
Jego prawdziwa postać:










Od Noir CD. Bustera

Na kilka sekund zatrzymałam się, a potem ruszyłam przed siebie, szybko pokonując odległość dzielącą mnie od pochłoniętej lekturą Alfy. Jasna wilczyca uniosła głowę, słysząc moje kroki.
- Noir? Co cię tutaj sprowadza? - zapytała, przyglądając mi się z zaciekawieniem. Słowa nad jej głową były wypisane ładnym, starannym pismem.
- Dzień dobry, Alfo. Chciałabym zobaczyć księgę z czasów przed atakiem KN... Taką, w której będzie coś o moim przodku, Simonie.
- Poczekaj chwilę - poprosiła Felho, wstając. Podeszłą do regału z opasłymi, starymi księgami i przez chwilę szukała właściwej pozycji. W końcu wyciągnęła książkę i podała ją mi.
- Jeśli to nie problem, to poczytam na zewnątrz - powiedziałam.
- O ile jej nie zniszczysz, nie ma problemu - odparła Alfa, wracając do przerwanej lektury. Wyszłam z jej jaskini, Buster poszedł za mną. Rozsiedliśmy się w cieniu drzewa. Zaczęłam przeglądać karty księgi, aż dotarłam do stron poświęconych Simonowi. Data dołączenia, data zostania chrzestnym Armandy, jakaś notka o pokonaniu Ice Tappaji... Data ślubu.
Z jednej z niewielkich kieszeni znajdujących się w szelkach gitary wyjęłam poskładaną kartkę papieru - przepisane przeze mnie fragmenty pamiętnika Simona. Porównałam kilka zdań.
- Znalazłaś coś? - zapytał Buster, zaglądając mi przez ramię.
- Wygląda na to, że po niespełnionej miłości do wadery imieniem Vane Simon spotkał Stephanie, członkinię nieistniejącego już Bractwa Żywiołów, która potem dołączyła do watahy. Zakochali się w sobie i pobrali się. Wkrótce na świat przyszły ich szczeniaki - Défenseur i Michelle. Dwa dni po ich urodzeniu Stephanie została zamordowana... Z tego co wiem, Simon bardzo przeżywał jej śmierć. Nigdy o niej nie wspominał... Ale wciąż mało o niej wiem... - ostatnie zdanie wymruczałam jakby do siebie. Znałam już imię partnerki Simona, ale wciąż nie znałam odpowiedzi na inne pytania.
<Buster?>