Drogę do domu pokonałam podśpiewując sobie pod nosem. Już w jaskini zaparzyłam sobie herbatkę i przystąpiłam do mieszania farb, by stworzyć idealny kolor do namalowania chmur na jednym z moich niewielu obrazów. Po półgodzinie dodawania kolejnych barw uzyskałam kolor stalowoszary o błękitnawym odcieniu. Zakręciłam słoiczek z utworzoną barwą i posprzątałam przybory. Potem dopiłam herbatkę i zwinęłam się w kącie na barwnych poduszkach. Sen przyszedł nawet zbyt szybko.
~~~
Otworzyłam oczy, ze snu wybudził mnie grzmot. Jakaś wielka, ciemna postać, rzucała cień na wnętrze mojej jaskini. Wstałam cicho i cofnęłam się. Do groty wszedł niewielki w porównaniu z cieniem czarno-błękitny wilk. Nie wydawało mi się, żebym go kiedykolwiek spotkała, a jednak było w nim coś znajomego... Nagle basior przeistoczył się w Bustera, który zbliżył się do mnie. Następnie znów pojawił się przede mną ten czarno-błękitny wilk. Pchnął mnie na ścianę, poczułam ból...
~~~
Nie na poduszkach, a na ziemi. Bolała mnie nieco łapa, ale doszłam do wniosku, że to na sto procent nie jest nic poważnego. Wyjrzałam na zewnątrz, gdzie lało jak z cebra. Gdyby znaleźć jakiś suchy kąt, pogoda byłaby idealna do napisania jakiegoś wiersza albo piosenki. Czując nagły napływ weny, chwyciłam gitarę i wybiegłam z jaskini.
~~~
Usiadłam sobie pod drzewem, którego korona chroniłam od deszczu mnie i moją gitarę, i zaczęłam grać przypadkowe piosenki, które wpadły mi do głowy. Chciałam się troszkę rozegrać. Po kilkunastu minutach przeszłam do improwizacji, tonacja zmieniła się z durowej w molową. Gra całkowicie mnie pochłonęła, toteż nawet nie zwracałam uwagi na to, co mówią mi zmysły. Zorientowałam się, że ktoś do mnie podszedł dopiero wtedy, gdy się przywitał.
- Cześć, Noir.
- Buster? - upewniłam się, spoglądając w stronę, z której dobiegł głos. Basior wyszedł spod osłony roślin i cienia.
- Widzę, że nie tylko ja nie mogę spać - stwierdził z uśmiechem.
- Miałam koszmar i spadłam z poduszki - odpowiedziałam, odwzajemniając gest.
- Z... poduszki? - upewnił się basior, a ja kiwnęłam głową.
- Wiem, że to dziwnie brzmi, ale... to prawda. A ciebie co tu sprowadza?
<Buster?>
poniedziałek, 29 maja 2017
Od Sagema CD Mizu
Dostrzegając jak wilczyca wchodzi na taflę wody, kazałem gwiazdą wrócić na swoje miejsce. Pod przykryciem nocy wpatrywałem się w jej rozmaite ruchy. Każdy, choćby najmniejszy ruch wykonywała z dużą uwagą w sposób wręcz majestatyczny. Wodna tafla, która ją otaczała wydawała się być całkowicie poddana wilczycy. Porozumiewały się bez żadnym gestów. Na końcu przy grzbiecie wadery pojawiła się para wodnych skrzydeł...
Gdy tylko na chwilę przymknąłem oczy, w jednej chwili Mizu pojawiła się obok mnie. Jakim cudem wyczułą moją obecność? - przemknęło mi przez myśl.
- Jak długo tu jesteś? - warknęła mordując mnie wzrokiem.
- Od... - spojrzałem na księżyc. - Kilkunastu minut? - uśmiechnąłem się delikatnie, widząc jak gwiazdy zaczynają wirować na niebie.
Wilczyca wyraźnie rozzłoszczona, wyglądała jakby miała mi zaraz wskoczyć do gardła. Mimo to, wciąż na mym pyszczku pozostał pogodny wyraz twarzy.
- Nie stresuj się! Mało widziałem, bo byłem skupiony na obserwacji nieba - przeniosłem wzrok z powrotem na gwiazdy, które błyszczały na nocnym niebie. - Spójrz... - wyszeptałem wykonując jeden, mały gest łapą.
W jednym momencie gwiazdy zaczęły tworzyć rozmaite obrazy na niebie. Układały się w taki sposób, jaki tylko moja dusza zapragnęła. Z początku złączyły się, tworząc coś podobnego do księżyca. Skupione w jednym miejscu, stworzyły ogromną, białą plamę na niebie. Położyłem się na grzbiecie, wciąż jedną z łap nakreślając w powietrzu kolejne wzory. Mogłem tak robić godzinami, a szczególnie w towarzystwie tej wilczycy. W jakiś sposób nasycała ona moją moc swoją obecnością...
<Mizu? :3>
niedziela, 28 maja 2017
OD Mizu CD Sagem
Weszłam do jaskini, zaczynając się rozglądać. Od razu zauważyłam wisior, wiszący na jednym ze skał. Wzięłam go, zawieszając na szyi. wtedy zobaczyłam przed sobą moją mamę. Machnęła lekko skrzydłami, patrząc na mnie wściekłym wzrokiem.
- Mamo, nie. Wiesz, że nie mam zamiaru mieć znajomych - mruknęłam. Ta stanęła prze de mną, wciąż piorunując mnie wzrokiem. Wywróciłam oczami, zmieniając się w ducha. W ich świecie, były bramy do miejsc na tych terenie. Mama na mnie spojrzała i odwróciła się, rozwijając swoje skrzydła i odleciała, znikając. Zmieniłam się w fizyczną formę, biegnąc przed siebie. Musiałam wszystko przemyśleć, a mogłam to zrobić tylko w jednym miejscu. Zobaczyłam okiem Alfę, która mnie także zauważyła.
- Flelho, idę się przejść - odparłam krótko, biegnąc w stronę jednego z moich ulubionych miejsc.
Weszłam na tereny, gdzie jest moje ulubione miejsce, plaża. Przeszłam do mojego wymiaru, patrząc na taflę wody. Bardzo wdałam się w mamę... Szkoda tylko, że nie posiadam skrzydeł jak moja mama. To chyba mam po ojcu. Weszłam na taflę wody, zaczynając machając ogonem po tafli. Woda się ruszała tak, jak chciałam. Zamknęłam oczy, stając na środku jeziora. Księżyc oświetlił miejsce, gdzie stałam. Stuknęłam ogonem o wodę, a słupy z wody się uniosły, robiąc spirale. Lekko machnęłam ogonem po tafli, a wokół mnie zaczęła unosić się woda. Obróciłam się o 360 stopni, a za moim ogonem robiła się lekka fala. Uniosłam głowę do góry, a woda zaczęła mnie otaczać jakbym była czymś, co trzeba chronić. Z czułością. Lekko się uniosłam, wciąż z zamkniętymi oczami. Bańka dotykała tafli wody, wciąż falując. Po chwili woda zaczęła się formować w skrzydła, które mnie ochraniały. Pobiegłam, robiąc kółko, otwierając oczy. Rozwinęłam mocą swoje wodne skrzydła, stając na dwóch łapach, by spojrzeć w niebo.
- Mamo, nie. Wiesz, że nie mam zamiaru mieć znajomych - mruknęłam. Ta stanęła prze de mną, wciąż piorunując mnie wzrokiem. Wywróciłam oczami, zmieniając się w ducha. W ich świecie, były bramy do miejsc na tych terenie. Mama na mnie spojrzała i odwróciła się, rozwijając swoje skrzydła i odleciała, znikając. Zmieniłam się w fizyczną formę, biegnąc przed siebie. Musiałam wszystko przemyśleć, a mogłam to zrobić tylko w jednym miejscu. Zobaczyłam okiem Alfę, która mnie także zauważyła.
- Flelho, idę się przejść - odparłam krótko, biegnąc w stronę jednego z moich ulubionych miejsc.
*****
Weszłam na tereny, gdzie jest moje ulubione miejsce, plaża. Przeszłam do mojego wymiaru, patrząc na taflę wody. Bardzo wdałam się w mamę... Szkoda tylko, że nie posiadam skrzydeł jak moja mama. To chyba mam po ojcu. Weszłam na taflę wody, zaczynając machając ogonem po tafli. Woda się ruszała tak, jak chciałam. Zamknęłam oczy, stając na środku jeziora. Księżyc oświetlił miejsce, gdzie stałam. Stuknęłam ogonem o wodę, a słupy z wody się uniosły, robiąc spirale. Lekko machnęłam ogonem po tafli, a wokół mnie zaczęła unosić się woda. Obróciłam się o 360 stopni, a za moim ogonem robiła się lekka fala. Uniosłam głowę do góry, a woda zaczęła mnie otaczać jakbym była czymś, co trzeba chronić. Z czułością. Lekko się uniosłam, wciąż z zamkniętymi oczami. Bańka dotykała tafli wody, wciąż falując. Po chwili woda zaczęła się formować w skrzydła, które mnie ochraniały. Pobiegłam, robiąc kółko, otwierając oczy. Rozwinęłam mocą swoje wodne skrzydła, stając na dwóch łapach, by spojrzeć w niebo.
Sagem? ;3
Od Sagema CD Mizu
- Już idziesz? - zwróciłem wzrok na wilczycę, która powoli zaczęła się oddalać.
- Nie mam zamiaru Cię niańczyć - wywróciła oczami.
- A jednak robiłaś to przez ostatnie dwie godziny - na mój pyszczek wpłynął delikatny uśmieszek.
- Nie, to ty za mną łaziłeś - odwróciła się w moją stronę.
Przemierzyła mnie swym chłodnym spojrzeniem. Wrażenie, że zamarzam od środka mimowolnie przeszyło całe moje ciało.
- W takim razie, miłego dnia życzę - wzruszyłem ramionami. - I dzięki za pomoc w dojściu do Alfy! - krzyknąłem za nią.
- To moja praca, a nie własna wola - odpowiedziała pół mrukiem.
Westchnąłem głośno. "Do tej wilczycy trzeba mieć specjalne podejście..." - stwierdziłem, zwracając się w stronę wejścia od jaskini. Zbliżyłem się do progu mieszkania Alfy.
- Dzień dobry? - przywitałem się, zauważając jasną wilczycę.
- Witaj - kiwnęła delikatnie głową. - Co Cię tu sprowadza? - uniosła wyżej brwi.
- Doszły do mnie wieści o ponownym powstaniu VoM. Musiałem spełnić wolę swych pra dziadków i przybyć tutaj - wyjaśniłem w dwóch zdaniach. - Chcę dołączyć do watahy jako wojownik.
- Dobrze... - przyglądała mi się z wyraźnym zaciekawieniem. - Więc kto z twoich przodków żył w czasach Epoki Lasu? - uniosła jedną z brwi.
- Padme i Ghost of a Rose, czy to ważne?
- Witam, teraz jesteś jednym z nas - odwróciła się grzbietem do mnie.
Wróciła do swych poprzednich zajęć, podczas gdy ja zbliżyłem się do wyjścia. Po Mizu nie było śladu, więc postanowiłem wrócić do jaskini... Kolejny nudny dzień... Może w nocy będzie co robić?
***Gdy słońce schowało się za taflą wody...***
Nareszcie noc... Pełnia znowu zachwyciła mnie swym pięknem, podczas rutynowego spacerku po brzegu plaży. Kolejne gwiazdozbiory ukazywały się na niebie.
- Uwielbiam Cię Me Lady - uśmiechnąłem się delikatnie.
Gwiazdy od razu zeszły do mnie gdy tylko o nich pomyślałem. Otoczyły mnie swym światem i błyszczącą łuną... Night ... Do you have to stay so short?
<Mizu?>
- Nie mam zamiaru Cię niańczyć - wywróciła oczami.
- A jednak robiłaś to przez ostatnie dwie godziny - na mój pyszczek wpłynął delikatny uśmieszek.
- Nie, to ty za mną łaziłeś - odwróciła się w moją stronę.
Przemierzyła mnie swym chłodnym spojrzeniem. Wrażenie, że zamarzam od środka mimowolnie przeszyło całe moje ciało.
- W takim razie, miłego dnia życzę - wzruszyłem ramionami. - I dzięki za pomoc w dojściu do Alfy! - krzyknąłem za nią.
- To moja praca, a nie własna wola - odpowiedziała pół mrukiem.
Westchnąłem głośno. "Do tej wilczycy trzeba mieć specjalne podejście..." - stwierdziłem, zwracając się w stronę wejścia od jaskini. Zbliżyłem się do progu mieszkania Alfy.
- Dzień dobry? - przywitałem się, zauważając jasną wilczycę.
- Witaj - kiwnęła delikatnie głową. - Co Cię tu sprowadza? - uniosła wyżej brwi.
- Doszły do mnie wieści o ponownym powstaniu VoM. Musiałem spełnić wolę swych pra dziadków i przybyć tutaj - wyjaśniłem w dwóch zdaniach. - Chcę dołączyć do watahy jako wojownik.
- Dobrze... - przyglądała mi się z wyraźnym zaciekawieniem. - Więc kto z twoich przodków żył w czasach Epoki Lasu? - uniosła jedną z brwi.
- Padme i Ghost of a Rose, czy to ważne?
- Witam, teraz jesteś jednym z nas - odwróciła się grzbietem do mnie.
Wróciła do swych poprzednich zajęć, podczas gdy ja zbliżyłem się do wyjścia. Po Mizu nie było śladu, więc postanowiłem wrócić do jaskini... Kolejny nudny dzień... Może w nocy będzie co robić?
***Gdy słońce schowało się za taflą wody...***
Nareszcie noc... Pełnia znowu zachwyciła mnie swym pięknem, podczas rutynowego spacerku po brzegu plaży. Kolejne gwiazdozbiory ukazywały się na niebie.
- Uwielbiam Cię Me Lady - uśmiechnąłem się delikatnie.
Gwiazdy od razu zeszły do mnie gdy tylko o nich pomyślałem. Otoczyły mnie swym światem i błyszczącą łuną... Night ... Do you have to stay so short?
<Mizu?>
sobota, 27 maja 2017
Od Mizu CD Sagem
Nie wiedziałam co odpowiedzieć... Cóż, chyba powiem mu to, co zawsze...
- Jestem córką Nyi i Anakina...
- Co? - spojrzał na mnie unosząc brew - jesteś córką, córki Padme? Niezły żart.
- Zamroziło mnie pod wodą na 70 lat... - spojrzałam na niego - parę miesięcy temu się wybudziłam - spojrzałam na niego - na szczęście nie jesteśmy rodziną...
- Przecież je--
- Jesteś, fakt, ale masz inne korzenie. Zgaduję, że jesteś dalekim wnuczkiem... niech zgadnę... twój ojciec nie był z korzeni Padme.
- No nie.
- No właśnie. To jest dowód, że nie jesteśmy rodziną - przybliżyłam się do niego z warkotem - i to dobrze - odwróciłam się, idąc przed siebie. Ten podbiegł do mnie i popatrzył na mnie, lekko krzywiąc głowę.
- To musiało być przerażające. Tak wybudzić się po siedemdziesięciu latach już bez rodziny... - chodził obok mnie cały czas. Gdyby znał prawdę...
- Jestem córką Nyi i Anakina...
- Co? - spojrzał na mnie unosząc brew - jesteś córką, córki Padme? Niezły żart.
- Zamroziło mnie pod wodą na 70 lat... - spojrzałam na niego - parę miesięcy temu się wybudziłam - spojrzałam na niego - na szczęście nie jesteśmy rodziną...
- Przecież je--
- Jesteś, fakt, ale masz inne korzenie. Zgaduję, że jesteś dalekim wnuczkiem... niech zgadnę... twój ojciec nie był z korzeni Padme.
- No nie.
- No właśnie. To jest dowód, że nie jesteśmy rodziną - przybliżyłam się do niego z warkotem - i to dobrze - odwróciłam się, idąc przed siebie. Ten podbiegł do mnie i popatrzył na mnie, lekko krzywiąc głowę.
- To musiało być przerażające. Tak wybudzić się po siedemdziesięciu latach już bez rodziny... - chodził obok mnie cały czas. Gdyby znał prawdę...
****
Pobiegłam w stronę głównego pola walki. Sięgnęłam po swój miecz i pobiegłam w stronę swojego ojca. Stanęłam z nim, osłaniając go.
- Mizu!
- Wiem, co się stało matce - powiedziałam, trochę smutnym tonem. Ten spojrzał na mnie, też walcząc ze mną.
- Nie chciałem, byś żyła w takich czasach... ani ty, ani twoja matka... - przytulił mnie, a po chwili znów odeprał atak. Zrobiłam to samo.
- Nic nie poradzimy! Ale podobno nic nie dzieję się przypadkiem...
- Mizu, musisz odejść - w tym momencie podeszła jedna z niewielu wader, które panują nad galaktyką i czasem.
- Shenay?! Co ty tu-- - w tym momencie otworzyła portal.
- Ty nie należysz do tych czasów. Rozmawiałam z gwiazdami. Twoje przeznaczenie jest po wojnie.
- Nie zostawię Tarkina!
- On też zostanie zabrany! Kiedyś się może spotkacie! Uciekaj! JUŻ! - wtedy zobaczyłam wielką, mroczną falę.
- Tato! Uciekaj!
- Nie... To Ty uciekaj - wepchnął mnie do portalu. Gdy patrzyłam jak go rozrywa cień..
- TATO! NIE!
- Mizu!
- Wiem, co się stało matce - powiedziałam, trochę smutnym tonem. Ten spojrzał na mnie, też walcząc ze mną.
- Nie chciałem, byś żyła w takich czasach... ani ty, ani twoja matka... - przytulił mnie, a po chwili znów odeprał atak. Zrobiłam to samo.
- Nic nie poradzimy! Ale podobno nic nie dzieję się przypadkiem...
- Mizu, musisz odejść - w tym momencie podeszła jedna z niewielu wader, które panują nad galaktyką i czasem.
- Shenay?! Co ty tu-- - w tym momencie otworzyła portal.
- Ty nie należysz do tych czasów. Rozmawiałam z gwiazdami. Twoje przeznaczenie jest po wojnie.
- Nie zostawię Tarkina!
- On też zostanie zabrany! Kiedyś się może spotkacie! Uciekaj! JUŻ! - wtedy zobaczyłam wielką, mroczną falę.
- Tato! Uciekaj!
- Nie... To Ty uciekaj - wepchnął mnie do portalu. Gdy patrzyłam jak go rozrywa cień..
- TATO! NIE!
****
- Mizu? - usłyszałam głos Sagema. Spojrzałam na niego.
- Czego? - warknęłam. Ten spojrzał na mnie spokojnym wzrokiem. Zaczęło mi mrugać przed oczami. Zamiast niego widziałam swojego brata... Faktycznie, mieli to samo spojrzenie. Wzięłam głęboki wdech i zatrzymałam się przed jaskinią Felho.
- Tutaj jest Alfa. Jakbyś chciał - zaczęłam odchodzić.
<Sagem?>
<Sagem?>
Od Sagema CD Mizu
Wydawać się mogło, że czekał mnie kolejny zwykły dzień... Powolny spacerek na uroczą skarpę, która znajdowała się kilkaset metrów od mojej jaskini... Dostrzegając śnieżnobiałą wilczycę spoczywającą kilka metrów od przepaścią, nieco się zdziwiłem. W takim miejscu zapomnianym przez Boga, ktoś oprócz mnie, mógł spędzać swój wolny czas? Zbliżyłem się o kilka kroków, a gdy miałem już zacząć mówić - wadera w jednym momencie rzuciła się na mnie. Stanęła nade mną warcząc.
- Kim jesteś i co robisz na tych terenach? - wymruczała, przyglądając mi się chłodnym wzrokiem.
- Gdy doszła do mnie wieść o ponownym powstaniu VoM musiałem spełnić wolę swoich pra dziadków - przytaknąłem swoim słowom głową. - Ghost i Padme... Kojarzysz? - uniosłem wyżej brwi.
Wilczyca powoli zsunęła się ze mnie. Mimo tego, wciąż czułem jak pożera mnie wzrokiem...
- Tak - odpowiedziała krótko. - Zawsze możesz okazać się zdrajcą podszywającym pod ich potomka - zmrużyła oczy.
Przeleciałem wzrokiem kolorowe naszyjniki na mojej szyi. "Gdzie on jest..." - mruknąłem sam do siebie w myślach.
- Zapewne chcesz dołączyć do watahy? - zmieniła temat, mówiąc nieco milszym dla ucha głosem.
- Nie przybywałbym tutaj po nic - powiedziałem przyglądając się jej oczom.
Nikt dotąd nie przestraszył mnie na tyle, żebym po pierwszej rozmowie chciał się jak najszybciej ulotnić. Już dawno straciłem nadzieję w istnienie miłych wilków...
- Jak się nazywasz? - zapytała wciąż uważnie śledząc każdy mój ruch.
- Sagem - przedstawiłem się krótko. - A ty?
- Mizu - odpowiedziała w podobny sposób co ja.
Zawsze gdy spotykałem tego typu wilki, po jakiejś wspólnej akcji w końcu udawało mi się odkryć ich prawdziwą osobowość. Określa się to swego rodzaju "maską"... Ten przypadek był dosyć trudny. Nieufna wadera, która mogłaby na każdego rzucić się z pazurami... Może kiedyś dowiem się o niej czegoś więcej...
- A ty? Czyim potomkiem jesteś?
<Mizu? A może mały spacerek? c:>
- Kim jesteś i co robisz na tych terenach? - wymruczała, przyglądając mi się chłodnym wzrokiem.
- Gdy doszła do mnie wieść o ponownym powstaniu VoM musiałem spełnić wolę swoich pra dziadków - przytaknąłem swoim słowom głową. - Ghost i Padme... Kojarzysz? - uniosłem wyżej brwi.
Wilczyca powoli zsunęła się ze mnie. Mimo tego, wciąż czułem jak pożera mnie wzrokiem...
- Tak - odpowiedziała krótko. - Zawsze możesz okazać się zdrajcą podszywającym pod ich potomka - zmrużyła oczy.
Przeleciałem wzrokiem kolorowe naszyjniki na mojej szyi. "Gdzie on jest..." - mruknąłem sam do siebie w myślach.
- Zapewne chcesz dołączyć do watahy? - zmieniła temat, mówiąc nieco milszym dla ucha głosem.
- Nie przybywałbym tutaj po nic - powiedziałem przyglądając się jej oczom.
Nikt dotąd nie przestraszył mnie na tyle, żebym po pierwszej rozmowie chciał się jak najszybciej ulotnić. Już dawno straciłem nadzieję w istnienie miłych wilków...
- Jak się nazywasz? - zapytała wciąż uważnie śledząc każdy mój ruch.
- Sagem - przedstawiłem się krótko. - A ty?
- Mizu - odpowiedziała w podobny sposób co ja.
Zawsze gdy spotykałem tego typu wilki, po jakiejś wspólnej akcji w końcu udawało mi się odkryć ich prawdziwą osobowość. Określa się to swego rodzaju "maską"... Ten przypadek był dosyć trudny. Nieufna wadera, która mogłaby na każdego rzucić się z pazurami... Może kiedyś dowiem się o niej czegoś więcej...
- A ty? Czyim potomkiem jesteś?
<Mizu? A może mały spacerek? c:>
OD Mizu
Obudziłam się w swojej jaskini... Kolejny przebłysk wojny, kolejny krok do śmierci. Wyszłam z jaskini, czując negatywną energię wokół siebie.
- Mizu... - Tarkin do mnie podszedł i lekko otarł swoją głowę o moją szyję tak, że się przytuliliśmy - mama poległa...
- Muszę iść, ją zmienić - wystartowałam, ale zrobił prze de mną lekką ścianę ognia. Spojrzałam na niego.
- Tarkin...
- A jak zginiesz? Mizu, nie chce Cię stracić... - przybliżył mnie do siebie. Oklapnęłam uszy i go liznęłam w policzek.
- Bracie, nie mam roku! Jestem od ciebie młodsza tylko o 2 godziny! - zaśmiałam się - wrócę! - zrobiłam wodną falę i pobiegłam na niej w stronę miejsca wojny.
- Mizu... - Tarkin do mnie podszedł i lekko otarł swoją głowę o moją szyję tak, że się przytuliliśmy - mama poległa...
- Muszę iść, ją zmienić - wystartowałam, ale zrobił prze de mną lekką ścianę ognia. Spojrzałam na niego.
- Tarkin...
- A jak zginiesz? Mizu, nie chce Cię stracić... - przybliżył mnie do siebie. Oklapnęłam uszy i go liznęłam w policzek.
- Bracie, nie mam roku! Jestem od ciebie młodsza tylko o 2 godziny! - zaśmiałam się - wrócę! - zrobiłam wodną falę i pobiegłam na niej w stronę miejsca wojny.
****
Otworzyłam lekko oko. Wciąż miałam wrażenie, że mój brat gdzieś przy mnie jest... Podniosłam się, machając ogonem. Wyszłam z jaskini, wpuszczając do siebie pierwsze promyki słońca. Wzięłam głęboki wdech. Wybiegłam z jaskini, zaczynając tańczyć. Wiatr mnie porywał do tego. Po chwili się opanowałam, zaczynając biec przed siebie. Zatrzymałam się na jednej z półek skalnych. Lekko machnęłam znowu ogonem. Obok mnie pojawiła się woda, która mnie otoczyła i jakby spojrzała na mnie swoimi nie istniejącymi oczami. Lekko dotknęłam go swoim nosem, zamykając oczy. Woda zmieniła się w wygląd Tarkina i mnie objął, jak tamtego dnia, gdy był przy mnie po raz ostatni... Woda opadła, a ja usiadłam na ziemi, patrząc w niebo. Spojrzałam na zachodząc słońce. Tą ciszę zagłuszył mi szelest. Udałam, że tego nie słyszałam, a gdy wyczułam tego czegoś obecność, skoczyłam na wilka z warkotem. Okazał się być to czarny wilk.
- Kim jesteś i co robisz na tych terenach?! - warknęłam, wbijając go w ziemię - radzę ci nie kłamać.
<Sagem? XD>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
