poniedziałek, 19 czerwca 2017

OD Mizu CD Sagem

Zaczęłam płakać... Pierwszy raz od dłuższego czasu... Tęskniłam za swoim bratem. Tak bardzo mi go brakowało.
Po długiej chwili się wyrwałam z jego uścisku, wycierając łzy.
- N-Nie widziałeś tego. Zgoda? - ten po dłuższej chwili przytaknął. Ruszyłam z nim przed siebie. Chyba było widać, że kuleję.. Nie mogłam dłużej ukrywać tego, że zwichnęłam ją, gdy spadliśmy.
- Mizu? Twoja łapa...
- To nic - odpowiedziałam krótko. Już wiedziałam, czyje to były cienie. Tylko JEDEN wilk na tym świecie, tak opanował do perfekcji ten żywioł. Jako jedyny ze wszystkich, trzymał w sobie demona, który musiał ze mną teleportować się tamtego dnia. Zatrzymaliśmy się.
- Darknessa...
- Witaj Mizu, miło Cię widzieć - cień podszedł do mnie i opatulił swoim ogonem - jak życie? Bo Sarah umarła. Mogę w końcu siać chaos... - spojrzała na Sagem'a - a ten to kto? Twój chłopak?
- Zamknij się i walcz! - nade mną zrobił się miecz z wody i go rzuciłam w stronę cienia, ale ten tylko się zaśmiał.
- Nic mi nie zrobisz - machnęła ostrzem i przecięła mi lekko pysk - Ale ja owszem. - jej oczy zrobiły się czerwone i nad nami otworzyła się ziemia, puszczając blask księżyca. Sagem zaczął pobierać moc z tego blasku, czułam to.
- Teraz... Moje dzieci.. Idźcie, siać koszmary!
- Nigdy... Więcej! - skoczyłam na nią, dostając wzmocnienie od Sagem'a i zamknęłam znowu demona w fiolce. Zatkałam ją, a cienie zniknęły. Ziemia zaczęła się zapadać.
- Spadamy stąd! - krzyknęłam, biegnąc za nim, oczywiście, ja musiałam kuleć. W tym momencie, dość spory kamień, przygniótł mi łapę, pisnęłam, próbując wyjąć ją stamtąd.
- Mizu? MIZU!
- Nic mi nie będzie, uciekaj! - ten podbiegł w moją stronę, a gdy zepchnął kamień z mojej łapy, ziemia leciała w naszą stronę. Sagem mnie objął, robiąc wokół nas barierę. Odepchnęłam go z warkiem.
- Sagem, na cholerę to zrobiłeś?! Dałabym sobie radę! - warknęłam.
- Mhm, właśnie to widziałem.
- IDIOTO MOGĘ SIĘ W DUCHA ZMIENIAĆ, ZAPOMNIAŁEŚ?! - ten spojrzał na mnie zirytowany.
- No tak...
- Gh... I jak teraz niby stąd wyjdziemy, mądralo?

<Sagem?>

niedziela, 18 czerwca 2017

Od Noir CD. Bustera

- Prawdę powiedziawszy, sama nie wiem - westchnęłam. - Najpierw zablokowałam jego atak mentalny, a potem przewróciłam go i powiedziałam, że wiem, że prawdziwy ty wciąż tam jesteś... No i wtedy się przemieniłeś.
Celowo pominęłam kawałek o użyciu mojej mocy. Przynajmniej wiedziałam, że raczej nic mi nie grozi z jego strony, ze strony tego prawdziwego Bustera.
Podczas chwili milczenia, która zapadła po moich słowach, wślizgnęłam się do nory i wyciągnęłam stamtąd moją gitarę. Na szczęście była cała. Przewiesiłam instrument przez grzbiet i spojrzałam na Bustera. Basior szedł w stronę lasu. Nie zastanawiając się długo, pobiegłam za nim. Spojrzał na mnie nieco zaskoczony.
- Omal cię nie zabiłem, a ty jeszcze idziesz ze mną? - zapytał.
- Poprawka, to ON prawie mnie zabił. I tak, idę z tobą. A przynajmniej mam taki zamiar.
<Buster? Wybacz, że takie krótkie...>

Od Rina Cd. Felhő

Kątem oka zauważyłem, że wadera zasnęła, a ja przez dłuższą chwilę gadam sam do siebie. Nie ma to jak własna głupota... Westchnąłem cicho i przykryłem dokładnie wilczycę, aby przypadkiem później nie kichała na wszystkie strony świata, w końcu niedaleko jej do jakiegoś choróbska po tej kąpieli... Jeszcze do tego ten demon... Po co on tu był? To wszystko robi się już dziwne. Szczególnie jeśli to był On....
Podniosłem się z zimnej ziemi i wyszedłem na zewnątrz, gdyż nie mogłem aktualnie usiedzieć w miejscu. Nie potrafiłem uspokoić własnych myśli. Spojrzałem, więc w niebo odszukując pierwszy lepszy gwiazdozbiór. Było ciemno i jak dla mnie przyjemnie, w końcu jestem demonem i znacznie bardziej wolę mroczną noc, od słonecznego dnia. Szczerze kiedy tak sobie już tak siedzę to przypominają mi się stare, dobre czasy... Naprawdę tęsknię za tamtymi dniami...
- Kogo moje oczy widzą... - Coś nagle zasyczało mi koło ucha.
Odskoczyłem na bok i stanąłem oko, w oko z dobrze znanym mi demonem. Był to wysłannik Lucyfera.
- Czego chcesz? - Mruknąłem pod nosem, chociaż bardzo dobrze wiedziałem po co tu przybył.
- Pan kazał mi sprawdzić co robisz w świecie żywych, ale widzę, że nie jest to nic ciekawego... - Jęknął cicho zawiedziony, jakby co najmniej miał nadzieję, że podpaliłem las. Niedoczekanie twoje...
- Możesz mu przekazać, że mam się dobrze i nie musi się o mnie martwić... - Rzuciłem w jego stronę ironicznie, na co zaśmiał się głośno. - Spadaj już stąd...
- Ależ oczywiście Książę... - Wyszczerzył się w moją stronę i po chwili zniknął.
Wkurzający typ... Zawsze muszą wtykać nos w nie swoje sprawy... Ja tu staram się sobie wszystko poukładać, a tu się zjawia taki demon i sprawdza co porabiam... Normalnie super! Może jeszcze mi do ogona kamerę przyczepią?!
Mruknąłem jeszcze coś pod nosem i wróciłem do jaskini. Spojrzałem na waderę i mimo wszystko uśmiechnąłem się delikatnie, po czym ułożyłem się przy niej, przymykając powieki.

Felhő? c:

środa, 14 czerwca 2017

od Exana cd Zeah

Wadera miała piękny tatuaż, nie chciałem się pytać co to. Zechce to powie, a jak nie zechce to nie. Wiatr zerwał się niesłychany, głaskał nasze policzki. Wadera po chwili powiedziała.
- To może ja już pójdę, do zobaczenia
- Czekaj, mogę się zabrać z tobą? Nudzę się
Wadera stała chwilę, wpatrując się we mnie. Jakby się zastanawiała. Ale nad czym się zastanawiała, przecież nikomu nie zawadzam, ani jej. Jednak wadera powiedziała.
- Wiesz co, może innym razem ok
- No dobrze- powiedziałem, ale i tak uśmiechnąłem się do niej. Wskoczyłem ponownie na drzewo, obserwowałem jak wadera odchodzi, zamykam oczy i dokańczam drzemkę.
Gdy się obudziłem, była już piękna noc. Ziewnąłem głośno, rozciągnąłem się i rozejrzałem się zaspanymi oczami. Cholera do tego też czułem nie przyjemny posmak w pysku. Zeskoczyłem więc z drzewa i udałem się do wodopoju, aby wypłukać usta. Przechodząc obok usłyszałem odgłosy, odgłosy sprzeciwu, oburzenia i strachu. Zignorowałem to bo wiem, że to mnie nie dotyczy, a akurat było to blisko wodopoju. Wypłukałem usta, napiłem się i z czystej ciekawości przyszedłem sprawdzić. Było to dwóch basiorów i jedna wadera. Była to Zeah w towarzystwie basiorów których nie znałem, bo alfa mi ich nie przedstawiał, a ja miałem dobrą pamięć do twarzy. Wynurzyłem się z krzaków. Jeden zauważył mnie i odezwał się.
- Ty, patrz... co to za glizda, ej ty... do ciebie mówię, skur***lu!
- Ja?!- wyrwałem zdezorientowany
- Tak, poj***e, ty!- odezwał się drugi
- Co?!- zrozumiałem o co chodzi, więc spróbowałem ich trochę podrażnić
- Głuchy jesteś, sukoje***! Wynoś się stąd!
- Wiesz co, to się robi męczące, myślisz, że takimi odzywkami mnie przestraszysz? Takim zachowaniem udowadniasz, że jesteś żałosną, pustą mendą- powiedziałem nie przejmując się tymi wszystkimi wyzwiskami. Jeden już podszedł już chciał bić...- co będziesz bił, co jesteś mocny w mięśniach... a słaby jesteś w gębie?
- Po gębie to zaraz dostaniesz!- warknął jeden basior i już miał bić. Nie dał mi wyboru. Nie lubiłem się bić, ale najwidoczniej prosił się o to. Uniknąłem ciosu, wydobyły się iskry... zapach spalonego futra, krzyki.
- Na drugi raz pomyśl, zanim uderzysz zanim uderzysz młodszego- burknąłem dziarsko
Rzeczywiście basior który się na mnie rzucił był wysokim, dobrze zbudowanym i raczej starszym ode mnie. Teraz leżał na ziemi, z mocno spalonym futrem i skórą która była rozerwana i widać było ścięte mięso. Wzrok skierowałem na  jego towarzysza, Zeah wszystkiemu się przyglądała. Basior najwidoczniej chciał zapanować nad moim ciałem. Moje oczy zapłonęły i rozjaśniły otoczenie. Oczy po prostu świeciły mi wśród mroku.
- Co się dzieje!- warknął obcy basior i spoglądając na swojego towarzysza, zrezygnował i uciekł w popłoch.
Zeah podeszła, obchodząc leżącego basiora szerokim łukiem.
- Kim oni byli?
- Napadli mnie- burknęła zniesmaczona
Miałem do niej dużo pytań, ale nie wiedziałem od czego zacząć...

<Zeah?>

niedziela, 11 czerwca 2017

Od Zeah cd Exana

Uśmiechnęłam się smętnie. Właściwie to nawet nie wiem po co tu przyszłam.
Być może chciałam pooglądać tereny, choć dokładnie je znałam. Bo w Podziemiu można zobaczyć wszystko, co jest na górze. A zanim uciekłam, zorientowałam się w terytorium.
  Właśnie... Podziemie. Ciekawe, co u Staze i Haze... Od kiedy wyszłam na powierzchnię, straciłam umiejętność wyczuwania emocji siostry.
      Potrząsnęłam głową, chcąc wybudzić się z myśli.
— Jesteś tu nowy, Exanie? — zagadnęłam.
Dopiero teraz zwróciłam uwagę na wygląd basiora. Sierść wilka była barwy czerwonej i białej, a oczy, zielone, odbijały promienie słońca. Jego uszy były dziwnie małe, za to ogon – pokaźny. Przewyższał mnie o ledwie parę centymetrów, jednak wciąż musiałam lekko zadzierać głowę.
— Tak. A ty? — padła krótka odpowiedź i niewiele dłuższe pytanie.
— Owszem, dołączyłam parę dni temu. A twoi przodkowie? Jacyś byli w starej watasze sprzed siedemdziesięcioma laty? — Gdyby nie to, że mój ogon był tak długi, że ciągnął się po ziemi, a ruszenie nim było trudne, właśnie bym nim machnęła.
Wiatr dmuchnął prosto w moje czoło. Zmrużyłam oczy, gdy pojedyncze włosy z grzywki wpadły mi do oczu, odsłaniając jednocześnie tatuaż w kształcie faz księżyca.
< Exan? C: >

Od Bustera CD Noir

Znowu, ta sama ciemność. Przejął nade mną kontrolę, wiem o tym. Nie mogłem nic zobaczyć, nic zrobić. Posługiwałem mu jako teleport do świata żywych, podczas gdy on sam był martwy. Za żadne skarby nie potrafiłem się od niego uwolnić, a przez same próby jego ataki się nasilały. O tym demonie dawno zaginął słuch, do czasu, aż znowu nie zszedł na ziemie podczas jednej  z pełni. Bezprawnie wkradł się do mojej rodzinnej jaskini i wniknął w moją szczenięcą duszę. Od kilku lat duszę go w sobie, a raczej... To on dusi mnie. Małe światełko zabłysnęło w promieniu kilku metrów. Przyjrzałem się mu... Czy to możliwe, że tak szybko skończył? Może jednak Noir udało się uciec przed szponami tego psychopaty? 
***
Otwarłem oczy, biorąc głęboki wdech powietrza. Przyjrzałem się popielatej wilczycy, która stała nade mną i przytrzymywała swoją łapę przy mej piersi. Dyszałem ciężko, lecz w jakiś sposób doznałem ulgi. 
- Nie wiem co się stało... - wydukałem. - Lecz strasznie Cię za to przepraszam - powiedziałem, wciąż łapczywie nabierając świeżego powietrza.
Wilczyca odsunęła się na bok, dzięki czemu na spokojnie udało mi się podnieść. Nie potrafiłem jej spojrzeć w oczy - na pewno chciałem ją zabić.
- Kim on jest? - zapytała w sposób niepewny, przyglądając się mojej postaci.
- Demon, który przejmuje nade mną kontrolę w okolicach pełni księżyca... Wtedy "dla zabawy" morduje inne stworzenia żywe za pośrednictwem mojego ciała... Podmienia wygląd zewnętrzny i jak to określam: "wykorzystuje moje życie, do własnych celów" - wyznałem, przysiadając na ziemi. - Między innymi dlatego nikt z mojej rodziny nie stąpa po tej ziemi - westchnąłem cicho. - Nie ma na to żadnego "lekarstwa". Włada on siłą, której na ziemi jeszcze nikt nie okiełznał... - wlepiłem wzrok w skopaną trawę. - Chciał Cię zabić... Jakim cudem udało Ci się go powstrzymać?
<Noir?>

sobota, 10 czerwca 2017

Od Double

Siedziałam sobie pod drzewem umierając z nudów. Westchnęłam. Gdybym tylko miała jakiegoś znajomego który dotrzymał by mi towarzystwa...
-Dobra, koniec lenistwa.-pomyślałam. Wstałam i postanowiłem iść gdzieś, tam gdzie mnie łapy poniosą. Szłam sobie przez las. Słońce przebijało się przez baldachim liści, wiatr lekko szumiał. Znalazłam jakąś polanę, było tam ciepło. Kwiaty akurat kwitły i pachniały strasznie mocno ale mimo wszystko ładnie. Usiadłam sobie na środku tej polany. Promienie słońca przyjemnie ogrzewały mój grzbiet. Mimo to dalej mi się nudziło. Musiałam przyznać byłam samotna. Wstałam i zaczęłam wracać. Spojrzałam w bok. Zobaczyłam morze. Wiatr był lekki i woda ledwie się ruszała. Weszłam do wody zanurzając część łap. Spojrzałam w swoje odbicie. Stałam tak chwilę patrząc na swój pysk. Jak na mój gust wyglądałam dość przeciętnie. Napiłam się trochę i znowu ruszyłem w drogę powrotną.

Ktoś coś?