sobota, 20 maja 2017
Od Rina Cd. Felhő
- A czy to ważne kim jestem? - Wyszczerzyłem się do niej złośliwie, czego szybko pożałowałem.
Wadera posłała mi piorunujące spojrzenie, na co przełknąłem nerwowo ślinę. Dobrze wiedziałem, że była Przywódczynią watahy. Eh... Tak wiele się tu zmieniło...
- To mój teren... - Zaczęła, a ja przerwałem jej cichym prychnięciem, przez co spojrzała na mnie jeszcze bardziej wkurzona.
- Wiem co nieco o tobie... - Uśmiechnąłem się pod nosem, co musiało wyglądać trochę dziwnie.
Z tego co wiem to Aelin się odrodziła, a w tej wilczycy wyczuwam znajome uczucie. Może to ona? W moim sercu zapłonął promyk nadziei.
- Jestem Rin... - Przedstawiłem się, przerywając przy tym dłuższą ciszę.
Wadera zmarszczyła brwi, a sierść na jej karku stanęła dęba. Wpatrywałem się w nią troszkę rozbawiony jej wrogością wobec mnie.
- Spokojnie... Chcę znów dołączyć do watahy.... - Westchnąłem cicho, nie wiedząc jak mam ją przekonać, że nie jestem żadnym wrogiem.
Felhő?
Od Felhő
Przewróciłam się na lewy bok. Nienawidziłam nocy. Zawsze kiedy próbowałam spać, to albo nie mogłam tego zrobić, a jak już mi się to udało- budziłam się po chwili, z sercem, które niemal przedzierało się poza ciało i wspomnieniem słów demona lub czegoś innego. " Idę po ciebie... " albo " Pożałujesz, że się odrodziłaś".
Zdesperowana dźwignęłam się na łapy i z trudem utrzymując równowagę, ruszyłam w las. Co chwilę ziewałam.
Gdy sowa przeleciała nisko nad moją głową, postanowiłam, iż zapoluję. W watasze były dwie karmiące wadery, którym przydałoby się trochę pożywienia dla siebie.
Na niskiej gałęzi wylądował jakiś ptak. Śmignęłam w jego stronę. Już go miałam, gdy zachwiały się pode mną łapy. W pysku zostały mi jedynie pióra. Zaczęłam je wypluwać.
Dopiero potem spostrzegłam, że obserwuje mnie wilk. W mroku błyskały jego — Szare? A może białe? — oczy.
— Kim ty jesteś? — warknęłam. Nie należał do watahy. Co jak co, ale byłabym pierwszą któraby się dowiedziała.
Więc albo to jakiś samotnik, albo szpieg.
Rin?
Zupełnie nie wiem ile jest w tym opowiadaniu słów, bo licznik mi się zepsuł. ;_;
piątek, 19 maja 2017
Rin
![]() |
| [Niivaan] |
Od Noir CD. Bustera
<Buster?>
wtorek, 16 maja 2017
Od Bustera CD Noir
- To tutaj - odezwała się po raz pierwszy od kilkunastu minut.
Zwróciłem wzrok na wejście od jaskini. Nie wyglądało jakoś nadzwyczajnie, jak to przystało na przywódcę watahy... Spojrzałem z powrotem w stronę towarzyszki.
- A jakiej konkretnie księgi szukasz? - zapytałem cichszym tonem niż zazwyczaj.
- O dziejach naszej watahy. Wiesz... - zawiesiła na chwilę głos. - O czasach przed i podczas ataku KN - wyjaśniła, jedną z łap przechodząc próg jaskini.
- Mam iść z tobą? - zapytałem.
- Jak wolisz - mruknęła, wchodząc do środka.
Ruszyłem za nią szybkim krokiem. Będąc w środku, od razu w oczy rzuciła mi się wilczyca o jasnej sierści. Spoczywała przy brunatnej księdze, przewracając co chwilę kartki ze zdjęciami. Kątem oka przyglądałem się wilczycy, która stała obok.
<Noir>
piątek, 12 maja 2017
Od Noir CD. Bustera
- Masz talent - stwierdził w końcu.
- Dzięki - mruknęłam w odpowiedzi. Odgarnęłam z oczu grzywkę, wstałam i przewiesiłam wygodnie gitarę przez grzbiet. Spojrzałam przelotnie na Bustera. Przyznaję, że wydał mi się ciekawą postacią i chciałam go lepiej poznać. Najpierw wolałam jednak upewnić się, że nie ma złych zamiarów. Ostatnio kręciło się tu zbyt wiele wrogów i innych podejrzanych typów. Musiałam zaaranżować wywrotkę i skorzystać z odziedziczonego po babci daru.
- Idę do Alfy, poprosić ją o udostępnienie mi kronik. Chcesz pójść ze mną?
<Buster?>
wtorek, 9 maja 2017
Od Bustera CD Noir
- Od dawna jesteś członkiem tej watahy? - zapytałem, starając się jak najostrożniej dobierać pytania.
- Jeden z moich przodków, Simon, niegdyś należał do VoM. Przed śmiercionośnym atakiem WKN sprawował funkcję artysty i medyka - wyjaśniła dwoma rozbudowanymi zdaniami. - A ty? Jesteś nowy? - dodała do tego dwa pytania.
- Z tego co mi wiadomo z różnych listów, jak i pamiątek oraz zdjęć, do VoM należała moja pra pra i tak dalej babcia - zaśmiałem się pod nosem. - Była wojowniczką, lecz prywatnie sprawowała też funkcję zabójczyni... A z resztą! Nie ważne, po co ja o tym gadam - strzeliłem krótkiego facepalm'a. - Całkiem prawdopodobne jest to, że mogli się znać - przytaknąłem swoim słowom łbem.
- Nieuniknione - sprecyzowała, ponownie poprawiając grzywkę, która zleciała jej na oczy.
- A... Ta gitara...? Koncertujesz, czy jak? - zapytałem pół żartem, pół na serio.
Wilczyca spojrzała na mnie ze zmieszaną miną.
- W żadnym wypadku - zaprzeczyła jednoznacznie. - Wolę to określać jako hobby lub przyjemność. Ewentualnie nieodłączna część mojego życia - mruknęła, przejeżdżając łapą po strunach na gryfie.
- A zagrasz coś jeszcze? Nie żebym nalegał, czy coś... Po prostu lubię dźwięk gitary - delikatnie się uśmiechnąłem.
<Nori?>










